Archiwum NInA - menu szybkiego dostępu

Skip to content
Pokaż menu

Pogrom (materiały do filmu) - Wacław Ziółek 16

Opis

Materiał roboczy do filmu dokumentalnego „Pogrom". Były funkcjonariusz Urzędu Bezpieczeństwa Wacław Ziółek opowiada o swojej znajomości z komendantem Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego majorem Władysławem Sobczyńskim oraz o własnym i Urzędu Bezpieczeństwa udziale w pogromie kieleckim 4 lipca 1946 roku.
Mężczyzna wspomina, że do Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Kielcach przyjechał do pracy w kwietniu 1945 roku. Major Władysław Spychaj-Sobczyński był wtedy zastępcą majora Adama Korneckiego (Arona Kirchandera) – komendanta Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego. Córka Sobczyńskiego – Ola, pracowała też w Urzędzie Bezpieczeństwa (UB), a także jego przyszły zięć pełnił służbę w tamtejszej ochronie komendanta.
Najstarszym komunistą w rodzinie majora Sobczyńskiego był Bronisław Spychaj pseudonim Sobczyński - członek Kominternu - wysoko postawiony komunista, wyszkolony w Moskwie.
Wacław Ziółek przyjaźnił się z Sobczyńskim i jego rodziną. W procesie kieleckim świadczył po stronie majora Spychaja, ponieważ był z nim na ulicy podczas zajść. Nie występował jako świadek, tylko świadek posiłkowy.
Major Sobczyński nie został skazany za pogrom kielecki, ponieważ sąd nie znalazł przeciwko niemu żadnych dowodów. Został potem Szefem Głównego Zarządu Informacji Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Wojsk Ochrony Pogranicza. Tam pracował u niego Stefan Ziółek – brat Wacława.
Wacław Ziółek po pogromie kieleckim widział się po raz pierwszy z Sobczyńskim na weselu u swojego brata 19 marca 1949 roku.
Podczas pogromu widział, że Sobczyński jest aresztowany razem z trzeba innymi oficerami. Major pytał się Ziółka o przypadek uratowania kobiety Żydowskiej przez Ziółka. Na procesie zarzucano Sobczyńskiemu brak organizacji i brak obrony. Wyznał, że nie miał ludzi, żeby bronić Żydów, ponieważ większość funkcjonariuszy UB i milicjantów było przy urnach referendum, które wtedy trwało.
Wacław Ziółek mówi, że strzelał podczas pogromu ale tylko w powietrze, dla postrachu, żeby ludzie przestali bić. Kapralowi Piotrowi Szylingowi – strażnikowi więziennemu – strzelił nad głowią, ponieważ bił kaloryferem Żydówkę. Nie widział wielu wypadków, ponieważ wezwano go na odprawę do sztabu.
Pogrom był nieregularny. Od czasu do czasu gdzieś złapano jakiegoś Żyda, ale nie było to ciągłe. Dopiero koło godziny 11.00 nadciągnął tłum z Huty „Ludwików” z łomami i innymi narzeczami do bicia. Wykrzykiwali np. „Kto w Boga wierzy, bronić naszych dzieci polskich!”, „Za wiarę!”. Wcześniej był bałagan. Wtedy została zwołana narada funkcjonariuszy w sztabie z ówczesnym już szefem majorem Władysławem Spychaj-Sobczyńskim.
Wacław Ziółek uważa, że nieład organizacyjny wynikał z tego, iż funkcjonariusze po wojnie byli słabo wykształceni i wyszkoleni. Nie wiedzieli dobrze co robić. Nikt nie znał psychologii tłumu. Pięć osób nie było w stanie sprzeciwić się tłumowi kilkuset osób z łomami i innymi narzędziami w rękach.
Podobno wśród robotników z Huty „Ludwików”, którzy przyszli na ulicę Planty 7/9 było wielu pijanych. Wacław Ziółek tłumaczy, że w tamtych czasach ludzie ukradkiem wychodzili z pracy przez dziurę, aby kupić alkohol i zanosili sobie na miejsce pracy.
Wacław Ziółek twierdzi, że na odprawie w sztabie było 13 funkcjonariuszy. Zostali podzieleni i wysłani do obrony pociągów. Uważa, iż Sobczyński nie wiedział na jaką skalę jest ten pogrom i chciał bronić województwa. Z resztą z tłumem na Plantach w kilka osób nie mieli szans. Funkcjonariusz Kwaśniewski odmówili wyjazdu jako szef obrony pociągów, ponieważ miał semicką urodę.
Koło 10.00 w dniu pogromu na Planty przyjechał samochód z grupą 20 żołnierzy. W. Ziółek nigdy ich wcześniej nie widział. Nie było z nimi żadnego oficera UB, a według Ziółka powinien być.
Wacław Ziółkowski słyszał o tym, że podczas pogromu zginał Seweryn Kahane. Mężczyzna uważa, że to mogły być osobiste porachunki lub zabójstwo na tle rabunkowym. Wie, że Kahane prowadził zakład samochodowy i chciał się szybko dorobić, a jego interesy nie zawsze były czyste. Miał pieniądze i nie wszystkim się to podobało. Mężczyzna nie wie kto strzelił pierwszy w budynku. Przypuszcza, że obrońcy Żydów. Na placu on strzelił pierwszy nad głową strażnika więziennego w obronie Żydówki, a potem strzelił major Sobczyński też w powietrze na postrach goniącego tłumu.
Mężczyzna, zaprzecza, żeby naczelnik wydziału śledczego Urzędu Bezpieczeństwa Edmund Kwasek, był na miejscu pogromu. Nie widział go tam, a poza tym to nie była funkcja Kwaska, żeby pracować w terenie. On wtedy musiał pilnować tych których przywożono do wydziału śledczego.
Służby rosyjskie (doradcy) w Polsce uczyli pracy polskich funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa. Uczyli wszystkiego od A do Z – pracy operacyjnej, werbunku, podstawiania, łapania.
UB nie lubiło Żydów w swoich szeregach, ponieważ nie pracowali, jako funkcjonariusze operacyjni (oprócz jednego Józka), tylko obierali sobie stanowiska handlowe, będąc na których mogli odbywać podróże zagraniczne.
W 1988 roku był pożar archiwum w Kielcach. Nie wiadomo jak do niego doszło. Oficjalnie było to zaprószenie ognia. Nie wiadomo czy był podpalacz.

Szczegóły filmu

Informacje podstawowe

  • tytuł identyfikacyjny
    Pogrom (materiały do filmu) - Wacław Ziółek 16
  • typ nagrania
    audio-wideo
  • czas trwania
    35'25"
  • tytuł oryginalny
    Pogrom (materiały do filmu) - Wacław Ziółek 16
  • część
    16 / 52

Język

  • język oryginału
    pl
  • napisy
    brak
  • lektor
    brak

Informacje prawne

Twórcy

Uczestnicy i wykonawcy

Kontakt z archiwistą

Pole wymagane
Pole wymagane
Pole wymagane
Pole wymagane
+

Informacja o licencji

Brak pełnych praw do tego materiału.

Producentem jest Media Kontakt Sp. z o.o. 

Skontaktuj się z producentem, aby uzyskać prawa do materiału.